17.12.2012

I co z tego?

Zdjęcie facebooka jednej z ofiar //źródło: www.pej.cz"No i co z tego, że ktoś odzyska moje dane z dysku, który sprzedałem/sprzedałam na portalu aucyjnym, albo wyrzuciłem/am go do śmieci bo przestał działać?" - jedną z odpowiedzi na to pytanie niedawno opublikował portal niebezpiecznik.pl - i niestety nie jest ona wesoła: bardzo dużo.

Niedawno na kilku forach internetowych opublikowano link do listy, która zawierała 18 462 adresów e-mail i haseł do nich, z czego 1803 okazało się być poprawnych i wciąż działających po ponad pół roku (!) od momenu wycieku tych informacji.  Co zrobiły osoby, które uzyskały w ten sposób dostęp do tych danych? Jak podaje redakcja niebezpiecznik.pl:

"Użytkownicy tych serwisów natychmiast zaczęli logować się na skrzynki pocztowe z tej listy i przeszukiwać je pod kątem nagich zdjęć właścicieli i innych kompromitujących materiałów. Kiedy znaleźli nagą fotkę, przejmowali konto ofiary na Facebooku (reset hasła przez e-mail) i wrzucali zdjęcie na Facebookową ścianę ofiary."

Jeden z użytkowników podzielił się na forum portalu następującą obserwacją:

  • szansa na trafienie hasła, które wywodzi się z nazwy mejla wynosi dużo, około 30-40%, zwykle dodana jest tylko cyfra (1 albo 3) lub imię jest zdrobnione
  • 80% posiada na skrzynce co najmniej 3 zdjęcia swoje i jedno czyjeś, co najmniej 20% zdjęć, które są w tych 80 to zdjęcia kompromitujące
  • 20% osób na mejlu ma swoje cv/listy motywacyjne/rachunkibardzo łatwo tą osobę namierzyć i podszyć się
  • 70% osób w wieku 15-19 z tych mejli ma facebooka więc łatwo się na niego włamać i zrobić distroj
  • 10% osób posiada na koncie BARDZO ważne dane, jak prace licencjackie/akty zgonu/śmierci/tajne prace zarządów firm
  • istnieje duża szansa na znalezienie kompromitujących treści jak: prośba o casting/listy miłosne/rozmowy z przyjaciółką o chłopakach/wiersze/pierwsze piosenki/nagrania
  • szansa na nagie fotki lub filmy jest przykro mi ale BARDZO mała – wynosi około 3-4%

Co ma to wspólnego z danymi na twardych dyskach? W wiadomościach e-mail przechowywana jest tylko część danych z domowych komputerów, nie ma tam też chociażby zapamiętanych haseł do innych serwisów, bankowości internetowej i rozmaitych innych danych, filmów i zdjęć, których nie chcielibyśmy ujawniać osobom niepowołanym. Warto więc samemu zadbać aby możliwie jak najdokładniej usuwać własne dane i wymagać od instytucji publicznych i firm, szczególnie szpitali, urzędów, banków, etc, żeby o nie zadbały. O ile bowiem komuś może się nie opłacać odzyskiwać danych z naszego prywatnego dysku twardego, to kwestia opłacalności w przypadku firmowego, czy instytucjonalnego dysku jest zupełnie inna...

Źródło: niebezpiecznik.pl
Źródło zdjęcia: pej.cz

Certyfikowany Instytut Niszczenia Danych Sp. z o.o.
ul. Stanów Zjednoczonych 4, 54-403 Wrocław
Al. 1 Maja 87, 90-755 Łódź

bok@niszczenie.pl
+48 717 237 000